ARTYKUŁY

Jedna czy dwie? I dlaczego?
Autor - Katarzyna Rothenbusch.

To tekst, który powstał na podstawie moich własnych doświadczeń związanych z długoletnią hodowlą rasowych świnek morskich oraz po dołączeniu do inicjatywy niemieckojęzycznej grupy posiadaczy i hodowców świnek morskich pod tytułem SCHWEINZELHALTUNG. Już sama nazwa to gra słów: schwein - świnka, haltung - trzymanie , einzelhaltung - trzymanie w samotności.

Żadna świnka nie chce mieszkać sama!!!
Świnki morskie są zwierzętami bardzo socjalnymi i w naturze żyją one w grupach składających się z reguły z kilku samic i jednego samca jako szefa "haremu".
Posiadanie świnki zobowiązuje nas do zapewnienia zwierzęciu warunków zgodnych z wymogami gatunku. I chodzi tu nie tylko o zapewnienie miejsca do spania (minimum 0,5 m kw. na zwierze) i pełnej miski, czyli warunków fizycznych, ale i psychicznych, czyli towarzystwa. Tworzenie grupy nie jest aż tak dużym problemem. Przecież można trzymać dwie samiczki, lub dwa samce.
Pojedyncze trzymanie świnek jest niehumanitarne i egoistyczne. To tak jakby zamknięcie zwierzęcia w więzieniu, za przestępstwo którego nie popełniło.

Właściciele świnek oburzeni takim stwierdzeniem zapewniają , ze zajmują się swoim pupilem wystarczająco długo. Ale czy wystarczająco długo dla świnki? Nasz czas spędzony poza domem , w pracy czy w szkole, na zakupach, u przyjaciół, w kuchni, czyli cały ten czas kiedy świnka siedzi sama, to dla nas kilka godzin. Ale dla świnki to cala wieczność. Przecież ona żyje tylko 6-8 lat (lub nawet 10) i ma zupełnie inne poczucie czasu. Proszę porównać teraz relacje z naszymi "kilkoma" godzinami�

Poza tym świnkę charakteryzuje wysoce rozwinięty system komunikacji werbalnej. Tzn. Świnka musi i chce rozmawiać, kwikać, piszczeć, chrumkać, gwizdać, mruczeć, plotkować, skarżyć się, opowiedzieć, wyrazić zadowolenie, itd. No a człowiek niestety, nawet jeśli jest najlepszym opiekunem na świecie, to nie zna świńskiego języka. Z kim nasza świnka ma się wtedy porozumieć?

Czyż jest cos piękniejszego niż obserwacja własnych zwierząt , ich nawyków i naturalnych zachowań? Ale taka możliwość mamy tylko przez stworzenie śwince warunków jak najbardziej zbliżonych do naturalnych warunków środowiskowych. Tylko wtedy możemy zobaczyć jak świnki wzajemnie się porozumiewają, pielęgnują , kloca , ostrzegają przed niebezpieczeństwem, pieszczą, przytulają, wspólnie śpią i jędzą. Samotna świnka w kacie klatki to tylko karykatura zadowolonej świnki morskiej żyjącej w grupie.

Inny argument: Moja świnka była sama , a żyła aż osiem lat, wiec źle jej nie było.Tak, znane mi są takie przypadki. Świnki trzymane osobno dostosowują się do sytuacji. Naturalnie, że też będą popiskiwać i biegać po klatce. Ale czy to naprawdę szczęśliwa świnka? Moim zdaniem nie. Ta świnka żyje, ale co ma robić...? Żyje tak jak to w tej sytuacji możliwe i próbuje zrobić z tego najlepsze . Moja pierwsza świnka morska to był prezent-niespodzianka. Po prostu pojawiła się u mnie pewnego dnia. Oczywiście opiekowałam się nią najlepiej jak wtedy umiałam. Moja świnka mieszkała sama w akwarium, codziennie dostawała sałatę i suchą karmę. Nigdy nie chorowała i zmarła ze starości w wieku siedmiu lat. A dziś wiem, że ta świnka nie była szczęśliwa.

To jeszcze w miarę normalny przykład. Jednak są też świnki , które na ciągły stres spowodowany samotnością reagują chorobami i apatią. Siedzą wtedy osowiałe w kącie, znudzone, bez chęci do zabawy (no bo co można robić cały dzień i całą noc w pustej klatce, kiedy nie ma nawet do kogo pyszczka otworzyć?). Takie świnki są też często posądzane przez człowieka o głupotę i brak polotu. Moje pytanie: U kogo?

Inny argument: Moja świnka ma towarzystwo, bo mieszka z królikiem. Nic biedniejszego niż to stwierdzenie. Królik i świnka to dwa gatunki zupełnie się od siebie różniące, nie tylko wyglądem, wymogami żywieniowymi, wymogami dotyczącymi wybiegu, itd, ale przede wszystkim to dwa gatunki o dwu różnych strukturach socjalnych i dwu językach. Nie rozumieją się wzajemnie, ich zachowania są zupełnie różne, a dodatkowo wyrośnięty królik może śwince zrobić krzywdę, już ze względu na swoją przewagę fizyczną. Nawet jeśli nie specjalnie. Trochę brutalne porównanie - zamknięcie człowieka w jednej klatce z szympansem. Niby mamy wspólnych krewnych, nawet używamy tych samych narzędzi do otwierania owoców, oraz trzeba przyznać, iż czasem może być strasznie zabawnie i wesoło, ale czy to naprawdę pełnia szczęścia? Mój facet: Świnka i królik razem to samotna świnka i samotny królik w jednej klatce.

Inny argument: Jedna świnka bardziej się oswoi niż dwie. To czy świnka nabierze do nas zaufania i będzie bardzo oswojona zależy nie od liczby w osobników w klatce , ale od czasu im poświęconego. A jeśli nie mamy go wystarczająco dużo , to właśnie towarzystwo dla naszego samotnika będzie najlepszym rozwiązaniem. Poza tym świnki przejmują nawyki współtowarzyszy i będą naśladować zachowanie naszej oswojonej świnki.

Decydując się na świnkę morska czy jakiekolwiek inne zwierzę to zgoda na zapewnienie śwince odpowiednich warunków. Nikt nie wymaga właściciela rezygnacji z własnej przyjemności, o ile nie jest ona przyjemnością na koszt świnki.

Jeżeli ktoś nie chce lub nie ma warunków na trzymanie dwu (lub więcej) świnek morskich, to powinien rozważyć propozycje o trzymaniu innego zwierzęcia, które może żyć samotnie (np. chomik).